Beznadziejna seria od Colleen Hoover

Hej, hej 😊
Witam wszystkich tutaj zgromadzonych. 
Nie jest Was tutaj wiele, ale jednak kilkadziesiąt osób wyświetliło moje poprzednie posty. Z tej racji bardzo, bardzo Was proszę o komentarze! Nawet te najkrótsze. Dajcie po prostu znać, że jesteście i że czytacie. To naprawdę wiele dla mnie znaczy 😉

Dziś postanowiłam wziąć na tapet oczywiście ,,Hopeless" autorstwa mojej ukochanej, cudownej i niezastąpionej Colleen Hoover (jeśli jeszcze nie mieliście w swoich łapkach jej książek - lećcie zaraz do biblioteki. Naprawdę warto! 😃).
Pewnie większość z osób, które zakochały się w pierwszej części nie miała nawet pojęcia (tak jak z resztą ja!), że powieść posiada kontynuację. I to nawet nie jedną, a dwie! 
Dla mnie to była naprawdę najlepsza wiadomość, kiedy przypadkiem natrafiłam na stronie Lubimy Czytać informację, że ,,Hopeless" to zaledwie pierwszy tom historii Deana i Sky. Pamiętam, że po przeczytaniu właśnie tej części nie mogłam się kompletnie podnieść. Zaznajomiłam się wtedy bliżej z uczuciem, kiedy nie chcemy, żeby książka kiedykolwiek się kończyła... Byłam naprawdę nieźle podłamana faktem, że nie dowiem się, co wydarzy się dalej. 
A tu bęc, po prawie roku od trafienia w moje rączki ,,Hopeless" znalazłam ,,Losing Hope". Przy okazji dowiedziałam się też o istnieniu ,,Szukając Kopciuszka", czyli krótkiej historii, w której również występują Holder i Sky. 




Już same okładki wyraźnie nas zachęcają do sięgnięcia po te książki. Według mnie są naprawdę prześliczne. 
Jeśli chodzi o ich fakturę - nie są ani chropowate, ani całkiem śliskie. Zachowują gładkość, ale w sposób bardziej... matowy (mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli 😉). 
Nie przedłużając, przejdźmy do analizy poszczególnych elementów tego fenomenu Colleen. 


liczba stron: 377
okładka: miękka

Pierwsze, nienumerowane strony powieści stanowią opinie czytelników. Daję Wam gwarancję, że jeśli swoją lekturę zaczniecie od niechcenia właśnie od nich, to zabierzecie się za właściwą treść książki jeszcze szybciej niż się Wam wydaje. 
Co do samej treści - mnie, ta beznadziejna książka zaczarowała do reszty. Gdyby nie to, że pracowałam nad nią w czasie roku szkolnego, to jestem pewna, że siedziałabym dzień i noc chłonąc kartki jak gąbka. Bo ta historia jest po prostu ŚWIETNA. 
Kiedy już zdobyłam jej kontynuację, przeczytałam ją ponownie. Chciałam sobie dokładnie odświeżyć to co się wydarzyło no i w pełni wczuć się w emocje bohaterów. I mimo że czytałam ją po raz drugi, to te uczucia ani troszkę nie osłabły. 
Jeśli chodzi o fabułę - opowiada ona o losach 17-letniej Sky, która wiedzie spokojne życie. Ma najlepszą przyjaciółkę - Six oraz nadopiekuńczą mamę - Karen, która ,,adoptowała" ją gdy była dzieckiem. W miarę normalne i poukładane życie dziewczyny zmienia się o 360 stopni, kiedy poznaje przystojnego Holdera. 
Można by powiedzieć, że ta książka opowiada o przeszłości, która wkradła się za sprawą jednej osoby w teraźniejszość.


ilość stron: 355
okładka: miękka

Jeśli ,,Hopeless" Was oczarowało, to mogę dać sobie rękę uciąć, że ,,Losing Hope" po prostu rozbije Wasze serca na kawałeczki. A potem je sklei. Ale nic już nie będzie takie samo po przeczytaniu tej części.
Tracąc Nadzieję jest kontynuacją. Drugim tomem. Jednak nie opowiada ona dalszych losów bohaterów, a tą samą historię, tyle że z perspektywy Holdera. 
Możecie pomyśleć, że to nudne jak flaki z olejem czytać pięćset razy te same losy. Nic bardziej mylnego. Dean widzi to wszystko z innej strony, inaczej przeżywa. 
Po przeczytaniu tej części zrozumiecie w pełni dramat nastolatków. Zrozumiecie uczucia, jakie im towarzyszyły. 
W moim życiu miałam niewiele książek, po których nie mogłam się do końca pozbierać (a uwierzcie, że dużo czytam). Ta znajduje się jednak na mojej liście.
Po prostu trzeba ją przeżyć. KONIECZNIE.


ilość stron: 131
okładka: piekielnie twarda

Fachowo, ta część nazywa się tomem 2,5. Po dłuższym namyśle mogę stwierdzić, że słusznie. Jest naprawdę krótka jak na historie od Colleen. Ma być ona formą podziękowania dla fanów z CoHorts, którzy wiernie wspierali i wspierają pisarkę. 
Mamy tutaj do czynienia z najlepszym przyjacielem Holdera - Danielem. Zakochuje się on w swoim Kopciuszku, po spędzonej z nim [Kopciuszkiem] przerwie. 
Spotykają się rok później. Nie są jednak pewni, co do swoich tożsamości, bo nigdy się nie widzieli. Dopiero z czasem reflektują się, że ich znajomość trwa o wiele dłużej. 
W międzyczasie (czyli dość często), przeplatają się tutaj Sky i Dean. Ich wątek też jest troszeczkę poruszony. Głównie to zachęciło mnie i trzymało przy czytaniu tego e-booka. 
Historia jest zabawna, miło się ją czyta, ale jak dla mnie... to trochę zbyt mało. Po prostu wszystko dzieje się w niej migiem. Jeszcze jakiś problem nie rozwinie się dobrze, a już ktoś go rozwiązuje. Ogółem - wszystko idzie bohaterom jak po maśle. Pięknie, ładnie, tylko trochę nie dla mnie. Wolałabym, gdyby Colleen rozbudowała tę historię o chociaż 50 stron. To już byłoby coś innego. 


Podsumowując, ,,Hopeless" to naprawdę świetna seria. Czyta się ją z zapartym tchem i doprawdy ciężko się od niej oderwać. Dwie pierwsze części są jak dla mnie bez zastrzeżeń. Dopiero w tym ,,dodatku" natrafiłam na kilka rzeczy, które nie do końca mi odpowiadały. Nie zmienia to jednak faktu, że i ta część mi się podobała.
Polecam wszystkim fanom romansów, książek młodzieżowych oraz new adult. 
Bawi, cieszy i uczy.
Po jej przeczytaniu nic już nie jest takie samo.
Czego chcieć więcej? 

Brawa dla tych, którzy dotrwali do końca 😉
Napiszcie, czy mieliście już do czynienia z Colleen Hoover no i (koniecznie!), co sądzicie o tej serii?
Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki, dreamer 😘😘 



Komentarze

Popularne posty